|
Pustelnia dla pracoholików z zakazem używania telefonów komórkowych, laptopów i innych symboli nowoczesności to tylko nieliczne atrakcje, które już za kilkanaście miesięcy czekać będą na osoby zdecydowane na pobyt w pokamedulskim klasztorze w Rytwianach koło Staszowa. Będzie to miejsce izolacji według trzech zasad: "Wiedza, terapia i kontemplacja". Pierwsze w Polsce. Dziś niemal gotowy jest tylko jeden erem.
Blisko 10 kilometrów na południe od staszowskiego rynku w środku lasu zlokalizowane są budynki dawnego pokamedulskiego klasztoru. Podobne znajdują się jedynie w dwóch miejscach w Polsce: w podkrakowskich Bielanach i Bieniszewie koło Konina.
W Rytwianach od blisko czterech lat działa Diecezjalny Ośrodek Kultury i Edukacji "Źródło", utworzony decyzją biskupa sandomierskiego. Dyrektorem Ośrodka jest ksiądz Wiesław Kowalewski. Oddajmy mu głos.
- Jednym z pomysłów zagospodarowania tego miejsca było utworzenie współczesnej pustelni, bez telefonów komórkowych, laptopów, gazet, telewizji i tego typu rzeczy. A pokamedulski kompleks zlokalizowany w środku lasu, z dala od zdobyczy cywilizacji do tego doskonale się nadaje. To miejsce izolacji, w którym sprawdzają się doskonale trzy zasady: wiedza - poznanie przeszłości kompleksu i stworzenie muzeum kamedulskiego; terapia - odreagowanie od współczesnego świata, zwłaszcza dla osób uzależnionych od pracy; kontemplacja - wprowadzenie odmiennych niż w parafiach form duszpasterstwa - wyjaśnia ksiądz Kowalewski.
Rzeczywiście, pomysł chyba właściwy. Bowiem mijając dawną furtę tzw. Eremu Gabriela Tenczyńskiego (fundatora klasztoru) zamiast słynnego Kamedulskiego "Memento mori" natrafiam na inne motto, zaczerpnięte z poezji ks. Jana Twardowskiego: "…na koniec z radości, nie mówiąc nikomu - własną duszę odnaleźć, właśnie w leśnym domu".
Centralną część kompleksu stanowi wczesnobarokowy kościół Zwiastowania Najświętszej Marii Panny z 1637 roku, wokół którego rozciągają się zabudowania gospodarcze mieszczące m.in. dawną austerię oraz ruiny prowadzonej przez mnichów apteki.
Przekraczając progi kościoła oprócz chłodu wyczujemy niepowtarzalną atmosferę, jaką niewątpliwie podkreślają elementy barokowego wnętrza.
Główny tzw. dwustronny ołtarz zdobi obraz Zwiastowania pędzla jednego z długoletnich przeorów klasztoru, Włocha Venantego de Subiaco. W nawie głównej znajdujemy również stalle, w których zasiadali modlący się zakonnicy. W tzw. "sanktuarium ciszy" czyli chórze zakonnym, znajdującym się w przestrzeni za ołtarzem głównym, znajdziemy ogromny obraz Chrystusa przywiązanego do słupa oraz wykonany na desce i przywieziony z Włoch przez założycieli klasztoru obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, a także bogato zdobione na zapleckach i przedpiersiach stalle.
W kaplicy św. Romualda podziwiać możemy epitafium poświęcone Stanisławowi Łukaszowi Opalińskiemu, wnukowi fundatora klasztoru (synowi Izabeli z Tęczyńskich i Łukasza Opalińskiego), wykonane z czarnego marmuru.
Nie sposób opisać wszystkich uroków tego miejsca. Do rytwiańskiej pustelni po prostu trzeba się wybrać.
- Chociaż, tak naprawdę szesnaście domków pustelniczych gotowe będzie za ok. dwa lata, już dziś serdecznie zapraszam. Szczególnie tych, którzy poszukują spokoju, marzą o prawdziwym wypoczynku, o wyciszeniu. Zapewniam, że go tutaj znajdą - przekonuje ksiądz Kowalewski.
Do "Pustelni Złotego Lasu" dotrzeć można kierując się ze Staszowa w kierunku Połańca. Po ok. 7 kilometrach, w centrum Rytwian vis a vis urzędu gminy skręcamy w asfaltową drogę i po przekroczeniu przejazdu kolejowego linii do Połańca krętym duktem jedziemy w głąb lasu. Na jego końcu znajdziemy bramę prowadzącą do opisywanego miejsca.
Zbigniew
Piotr Kotarba
|
|