|
Taki tytuł nosi książka, która jakiś czas temu ukazała się na lokalnym, świętokrzyskim rynku wydawniczym. Jej autor, Kazimierz Winiarczyk, wieloletni dyrektor szkoły podstawowej i później wąchockiego gimnazjum, wnikliwie przedstawia dzieje miejscowych nekropolii. A było ich kiedyś aż sześć. Dziś pozostały dwie, z czego pochówek odbywa się na jednym, rzymskokatolickim cmentarzu.
"…Książka ta jest plonem wielu wędrówek po dawnych i obecnych wąchockich cmentarzach, poszukiwań w Archiwum Państwowym w Radomiu i Starachowicach, Archiwum Parafialnym w Wąchocku oraz wielu rozmów prowadzonych z mieszkańcami naszego miasta i gminy…" - napisał we wstępie autor.
Zupełnie przypadkowo trafiła ona w moje ręce. I od razu ogromnie zaciekawiła z uwagi na temat, który nader rzadko jest przedmiotem tego typu opracowań. Jej autor, historyk z wykształcenia i tropiciel miejscowych ciekawostek, niemal z benedyktyńską cierpliwością i dokładnością dokumentuje dzieje nagrobków, pomników i innych obiektów zaznaczających pochówek Wąchocczan. Są one ogromną skarbnicą wiedzy na temat tej lokalnej społeczności.
Zresztą nie tylko, bowiem jeden z rozdziałów w całości poświęcony jest historii nekropolii przy okazji dając doskonały przyczynek do prezentacji dziejów Wąchocka.
Autor nie zamyka się w swoich opisach wyłącznie do cmentarza rzymskokatolickiego. Prezentuje także pojedyncze mogiły: np. bezimienną mogiłę powstańczą z 1863 roku zlokalizowaną na placu szkolnym, kapliczkę na polanie "Wykus" czy płyty nagrobne z dawnego kirkutu przy ul. Krzemienica.
Nie sposób w krótkim tekście streścić zawartości ksiązki. Dlatego też polecam jej lekturę w całości. A jeśli książki tej nie znajdziecie na półce swej ulubionej księgarni, warto skontaktować się z wydawnictwem "DORAND" ze Starachowic (041 275 45 10 lub dorand@poczta.fm), które zadbało o właściwy poziom edytorski. Szczególnie udana jest koncepcja utrzymania całej książki (w tym zdjęć) w tonacji sepii.
Zbigniew
Piotr Kotarba
|
|