|
Od 700 lat na stołach wśród ryb słodkowodnych króluje karp. I wcale nie powinno to dziwić, bo od wielu, wielu lat Polska dzierży prymat wśród producentów ryb słodkowodnych w Europie, z produkcją blisko 35 tysięcy ton ryb rocznie.
Nie oznacza to niestety, że Polacy zjadają najwięcej ryb. Wręcz odwrotnie, prawie 76 kg ryb rocznie zjada Japończyk, połowę z tego mieszkaniec Unii Europejskiej, a my z ledwie 11 kg, plasując się w ogonie konsumentów.
Jest kilka obszarów w naszym kraju, gdzie rybactwo śródlądowe dynamicznie się rozwinęło. Wśród nich jest województwo świętokrzyskie ze stawami w okolicach Buska Zdroju i przede wszystkim Rudy Malenieckiej, na Ziemi Koneckiej. Ten ostatni rejon wcale nie dziwi, bo tutaj przecież na początku XX wieku działała Doświadczalna Stacja Rybacka, której szefował profesor Franciszek Staff, pierwszy rektor SGGW (prywatnie brat wybitnego pisarza, Leopolda). To tu znajduje się blisko 700 ha stawów, w których hodowany jest polski ekologiczny karp.
- Cykl jego hodowli wynosi 3 lata i w tym czasie musi mieć w połowie pokarm naturalny, jakim jest plankton produkowany przez staw, a reszta to zboże - wyjaśnia Ryszard Zawadzki, właściciel gospodarstwa rybackiego "Zacisze" w Zbójnie, w gminie Fałków, gdzie dziś goszczę.
Taka ryba smakuje wyśmienicie, o czym świadczy fakt, że do gospodarstwa trafiają odbiorcy ryby z renomowanych hoteli, pensjonatów oraz sklepów, ceniących sobie doskonały, pewny i sprawdzony towar. A w okolicach Świąt Bożego Narodzenia telefon pana Ryszarda prawie nie milknie, bo każdy rybę chce sobie "zaklepać". I niekoniecznie karpia, bo zdarzają się także amury, sandacze i in.
- Mam w zasadzie stałych odbiorców, ale od czasu do czasu do listy moich klientów dochodzi ktoś nowy. To mobilizuje do tego, aby ryba była naprawdę dobra - dodaje.
Na jej jakość ma wpływ wiele elementów i widać, że w tym gospodarstwie o tym wiedzą. Zresztą nic dziwnego, bo Ryszard Zawadzki hoduje ryby już blisko przez ćwierć wieku.
- Trzeba zachować cykl stawu. Jesienią trzeba rybę z niego przenieść do tzw. magazynu. A sam staw osuszyć oraz wybrać szlam tak, aby mógł odpocząć - wyjaśnia. Poza tym ryba musi być pod nadzorem weterynaryjnym.
To wszystko kosztuje. Dlatego polska ryba, choć jest smaczna i zdrowa, jest też droga.
W sprzedaży, zwłaszcza w supermarketach, pojawia się ryba tania. To najczęściej tzw. karp przemysłowy, karmiony sterydami, wysokobiałkowymi granulatami pochodzący z Czech, krajów dawnego Związku Radzieckiego lub Chin.
- Na patelni się rozpada, puchnie i w smaku jest dużo gorszy. Za nasz, polski, hodowany ekologicznie mogę ręczyć. Nie dość, że jest smaczny, to jest także zdrowy - dodał.
Według profesora Pawła Pisulewskiego z Katedry Żywienia Człowieka Akademii Rolniczej w Krakowie najnowsze badania Japończyków potwierdzają, że olej z karpia ma właściwości antyrakowe. Karp posiada również 20% doskonałego białka, które jest dwa razy lepiej przyswajalne przez organizm człowieka niż z innych źródeł. Poza tym ryby zawierają kwasy Omega 3 będące dobrodziejstwem dla organizmu człowieka.
Smacznego!
PS. Jeśli choć trochę tymi informacjami zachęciłem do spożycia ryb to podaję kontakt z moim rozmówcą:
Ryszard Zawadzki, Gospodarstwo Rybackie "ZACISZE", Zbójno, gm. Fałków, woj. świętokrzyskie tel. 601532461
Zbigniew
Piotr Kotarba
|
|