|
Wielkimi krokami zbliża się jeden z najdłuższych weekendów nowoczesnej Europy.
Dlatego też kolejny raz zapraszam do zwiedzania Ziemi Koneckiej, a dziś szczególnie do położonego niespełna 10 kilometrów na północ od Końskich, Gowarczowa.
Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z połowy XIV wieku, a przełomową datą w dziejach tej miejscowości był rok 1430. Wtedy to król Władysław Jagiełło nadał mu prawa miejskie.
Przez kolejne wieki miasto otrzymywało dalsze przywileje królewskie, a jego własność przechodziła kolejno z rąk Korycińskich do Jabłonowskich.
Pod koniec XVIII wieku coraz większego znaczenia zaczyna nabierać lokalizowany w samym Gowarczowie i jego okolicach przemysł żelazny, z ogromna ilością wielkich pieców i fryszerek. Przez lata produkowano w nich m.in. szable, a pisze o tym w swojej pracy z 1782 roku zatytułowanej "Opisanie polskich żelaza fabryk", Jan Osiński.
W Gowarczowie obok szabli produkowano także gwoździe i inną galanterię metalową.
Obecnie nie pozostały żadne ślady tej produkcji.
Za aktywny udział w powstaniu styczniowym w 1869 roku władze carskie odebrały prawa miejskie, a upadku miejscowości dopełniło wybudowanie linii kolejowej Skarżysko - Końskie.
Z obiektów, które należy zwiedzić, polecam szczególnie kościół parafialny pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła., który usytuowany jest na miejscu dawnego grodziska. Jego bryła jest z daleka widoczna i stanowi zarazem doskonały punkt orientacyjny. Szczególnie wieczorem i nocą, bo obiekt jest oświetlony.
Wnętrze kościoła kryje wiele ciekawych zabytków, a z udostępnionych dla zwiedzających wież kościelnych, na szczyt których prowadzą metalowe schody, rozciąga się widok na malownicza okolicę.
Innym obiektem architektonicznym jest pochodząca z początku XIX wieku kapliczka Św. Rocha, znajdująca się poniżej rynku, na terenie dawnego cmentarza. Trudno dziś jednoznacznie określić datę jej wybudowania. Ale jeśli wierzyć legendzie można śmiało założyć, że to początki XIX wieku. Legenda ta wspomina o tym, jak stary hrabia Tarnowski, właściciel Klucza Końskie, jadąc z rodzina karocą ugrzązł w bagnach okalających Gowarczów. Pojazd wraz z podróżującymi zaczął się coraz szybciej pogrążać w topieli, właśnie w miejscu, gdzie dziś stoi owa kaplica.
Swego wybawienia wędrowcy szukali w modlitwie do św. Rocha. Została wysłuchana, bo konie nabrały jakby boskiej mocy i wyprowadziły hrabiego wraz z rodziną z bagien. Kilka lat później w tym miejscu stanął drewniany kościół, a po jego zniszczeniu murowany.
Zbigniew
Piotr Kotarba
|
|