|
Niespełna 10 km na północny - wschód od Ostrowca Świętokrzyskiego, przy drodze do Lipska, znajduje się jedno z piękniejszych miejsc w Krainie Świętokrzyskiej. Tuż pod powierzchnią ziemi znaleźć można wychodnie krzemienia pasiastego. Krzemionki Opatowskie - o nich mowa, to jedyny w kraju i największy na świecie kompleks kopalń oraz obszar pola górniczego krzemienia. Nakład pracy, jaki ludzie włożyli w ich budowę, jest porównywalny jedynie z wysiłkiem przy stawianiu największych piramid. Siekiery, groty strzał i inne wyroby z krzemienia pasiastego można tu obejrzeć w Rezerwacie i Muzeum Archeologicznym.
Wyjątkowość rezerwatu wynika z doskonale zachowanego krajobrazu nakoplanianego oraz architektury podziemi. Miejsce to zostało odkryte na początku lat 20 - tych poprzedniego stulecia przez znanego geologa prof. Jana Samsonowicza.
- Wszystko było dziełem przypadku. Wędrując po obrzeżeniu Gór Świętokrzyskich trafił w okolice Ostrowca Św. Zauważył charakterystyczne wgłębienia na dużym obszarze lasu. Po szczegółowych oględzinach okazało się, że były to otwory szybowe, wykorzystywane przez neolitycznych górników do wydobywania zalegających w tym miejscu pokładów krzemienia - informuje o historii tego miejsca Czesław Zybała, kustosz muzeum.
Kopalnie były eksploatowane ponad 4 tysiące lat przed naszą erą przez ludy, które pozostawiły po sobie świadectwa materialne określane przez archeologów mianem kultur - pucharów lejkowatych, amfor kulistych i mierzanowickiej. Wytwarzane przez nich siekiery znajdowane są w promieniu ponad 600 km od tego miejsca, m.in. na terenie dzisiejszej Danii.
Załogę kopalni stanowiło od 5 do 10 ludzi. Pracowano w sezonie letnim lub zimowym, drążąc odpowiednio płytkie jamy lub głębokie komory. Nad szybami budowano konstrukcje chroniące podziemia przed opadami atmosferycznymi. Za narzędzia służyły wykonane z krzemienia lub poroży jeleni i saren siekierki, młotki, pobijaki, kilofy i kliny. Urobek transportowano na powierzchnię za pomocą specjalnych, prymitywnych wyciągów.
Praca górnika był ciężka. Pracowali w pozycji skurczonej, półleżącej lub klęczącej. Wynikało to z faktu, że wysokość wyrobiska wynosiła od 50 do 110 cm. Sam krzemień występował w postaci soczew, konkrecji lub buł. Dla bezpieczeństwa podziemne wyrobiska stemplowano, wypełniano gruzem wapiennym lub pozostawiano filary z litej skały. Podziemia oświetlano łuczywami ze szczap smolnych.
- Schodzimy teraz na głębokość 7 metrów, do pierwszego wyrobiska udostępnionego do zwiedzania. Pod ziemią przejdziemy około 100 metrów specjalnie wydrążoną trasą - zachęca przewodniczka. Po krętych, betonowych schodach schodzimy na poziom wyrobiska. Chłodno. Tylko 6 stopni na Celsjuszu, informuje termometr wiszący tuż przy wejściu. Zakładamy kurtki i powoli zaczynamy zagłębiać się w labirynt podziemnej trasy. Przesuwające się przed naszymi oczami obrazy na długo pozostaną w pamięci. Szczególne wrażenie robią wykonane węglem drzewnym na ścianach i filarach wizerunki czczonych przez górników bóstw. Umieszczane w wyrobiskach miały za zadanie chronić górników przed złymi mocami.
Kilka minut pod ziemią i znów jesteśmy na powierzchni, na której wita nas oślepiające słońce. Opuszczamy pierwszy pawilon i kierujemy się żwirową alejką do wejścia w drugi podziemny korytarz. Po drodze z lewej i prawej strony mijamy zagłębienia, stanowiące otwory szybowe wyeksploatowanych wyrobisk.
- Drugą trasę podziemną udostępniono na początku lat 90 - tych. Biegnie ona na głębokości około 11 metrów - informuje zwiedzających przewodniczka. I znów powolna wędrówka w głąb ziemi. Część korytarza jest nieoświetlona. Robi się wtedy nieswojo i czuć wtedy grozę tego miejsca. Czy to samo odczuwali nasi przodkowie? Co myśleli sobie mozolnie wybierając wapienny urobek, odsłaniający pokłady krzemienia? Czy mieli podobne wrażenia estetyczne jak my? Trudno dziś jednoznacznie określić.
Dodatkowo rezerwat Krzemionki, zdaniem radiestetów, jest miejscem mocy, w którym na człowieka działa pozytywne promieniowanie przywracające spokój, równowagę psychiczną i biologiczną. Niedawno Stanisław Grych, prezes Rzeszowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Psychotronicznego przeprowadził stosowne badania. Jego zdaniem konkrecje krzemowe, które występują w wapieniu, promieniują białym kolorem radiestezyjnym.
- To promieniowanie działa na człowieka uspokajająco. Po przyjeździe z Krzemionek na wiele dni wystarczyło mi tej energii - wyjaśniał.
Osobiste doświadczenia ma także bioenergoterapeuta i masażysta Artur Głowacz, który w Krzemionkach pracuje jako przewodnik. Uważa, że przebywanie nawet krótką chwilę w kopalni daje uczucie spokoju, likwiduje napięcie na wiele dni, a nawet tygodni.
To miejsce robi wrażenie. Ale to nie tylko dwie jego podziemne trasy. Tuż przy głównej drodze prowadzącej do tego miejsca stoi wysoka drewniana palisada. Przez szeroko otwartą bramę wchodzimy do neolitycznej wioski. Witają nas chaty, paleniska i studnia. Trudno jest chyba wyobrazić sobie naszego pra - pradziadka odzianego w skórę, który krząta się w obejściu. Oj, trudno! Tak bez lodówki, kuchenki mikrofalowej, energii elektrycznej. Ale na szczęście był ogień. Teraz też. Po zwiedzeniu skansenu grzejemy się przy nim i pieczemy kiełbaski. Skwierczy wytapiający się tłuszcz, roznosi się smakowity zapach. Dobiega końca kilkugodzinny pobyt w miejscu, gdzie teraźniejszość miesza się z przeszłością. I tylko nad nami, na niebie, zaczynają pojawiać się coraz jaśniejsze punkciki. Gwiazdy patrzą na nas, być może tak samo jak na naszych przodków.
Informacje dla turystów. Rezerwat w Krzemionkach jest czynny w sezonie (od 1 maja do 30 września) od wtorku do piątku w godzinach 9 - 18. W niedzielę i święta można go zwiedzać od 11 do 17, a w soboty od 9 do 17. Bilety w cenie 5 zł normalny i 3 zł ulgowy można rezerwować pod numerem telefonu 041 26-20-978. Za oprowadzającego grupę przewodnika płaci się dodatkowo 10 zł. Wejścia na podziemne trasy turystyczne o pełnych godzinach. Parking kosztuje 2 zł (samochody osobowe) i 5 zł (autokary). Istnieje możliwość organizacji ogniska, za które płaci się symboliczną złotówkę od osoby/godz. Noclegi można znaleźć w okolicznych gospodarstwach agroturystycznych, hotelach lub schroniskach PTSM (m.in. w Ostrowcu Św.). Ceny od 15 złotych wzwyż.
Zbigniew
Piotr Kotarba
|
|