|
Chcą udowodnić, że polska ryba najlepsza. Przy tym zdrowa, o doskonałych walorach smakowych. A, że nieco droższa, no cóż - jakość kosztuje. Tak w skrócie należałoby scharakteryzować inicjatywę właścicieli rodzinnych gospodarstw rybackich z terenu naszego województwa, którzy powołali Świętokrzyskie Zrzeszenie Producentów Ryb Hodowanych Metodą Naturalną.
To dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy lubią zjeść. Przy tym zdrowo i ze smakiem. W naszym województwie powołano Świętokrzyskie Zrzeszenie Producentów Ryb Hodowanych Metodą Naturalną, które obrało sobie za cel obronę polskiej ryby. I to nie tylko tej, która na stołach znana jest od blisko 800. lat. Mowa oczywiście o polskim karpiu, nieco niedocenianym czy raczej wyłącznie kojarzącym się z okresem świąt Bożego Narodzenia. Ale o innych gatunkach mających doskonałe walory smakowe czy będące zastrzykiem łatwo przyswajalnych i wspomagających nasze zdrowie kwasów Omega.
Zdaniem Andrzeja Lipki, prezesa Stowarzyszenia, to dobry sygnał dla innych grup producenckich. Bowiem powstała nie tylko grupa osób, która będzie wymieniała się doświadczeniami, ale może stanowić siłę przy negocjacjach z sieciami handlowymi czy restauratorami. Bo jak dotąd producenci ryb wielokrotnie stawali przed faktem narzucania im niekorzystnych cen przy sprzedaży surowca.
- Poza tym chcemy udowodnić, że gospodarstwa rodzinne potrafią wyprodukować bardzo dobry produkt stosując znane od wieków metody, wykorzystując przede wszystkim zboża takie jak pszenica, jęczmień i żyto - podkreśla A. Lipka.
Dodatkowo członkowie nowopowstałego Stowarzyszenia będą dbać o promocję swoich produktów. Bo choć karp, amur, lin czy szczupak karmiony zgodnie z wielowiekową tradycją rośnie wolno i osiąga po ok. trzech latach do 1,5 kg wagi, to ma coś, czego ryba "pędzona" na granulatach jest pozbawiona. Właściwy kolor mięsa, walory zdrowotne i przede wszystkim smakowe, które docenią niekoniecznie ci z wytrawnymi podniebieniami. I o tym donośnym głosem członkowie Stowarzyszenia chcą mówić i do tych produktów chcą przekonywać konsumentów.
No cóż, żaden opis, nawet najbardziej barwny nie zastąpi tego co daje możliwość spróbowania pyszności z ryby: "tortu z dorsza", "rafaello z ryby", "karpia wędzonego w zimnym dymie" czy "zupy rybnej na ostro" (znanej z kuchni węgierskiej). To trzeba spróbować. A w Kielcach taka możliwość już istnieje. Bowiem producenci ryb ze świętokrzyskiego dostarczają swój surowiec do jedynej, póki co, restauracji "Wileńska". Zlokalizowana w centrum miasta specjalizuje się właśnie w potrawach z ryb.
Zbigniew
Piotr Kotarba
|
|