|
Zima w pełni, a tegoroczna dość obficie raczy nas "białym puchem". Nie dziwi więc fakt, że w najstarszych górach Polski na miłośników "białego szaleństwa" czeka 18 wyciągów.
Siedem stoków czeka na narciarzy i snowboardzistów w Górach Świętokrzyskich. Nie są to stoki dla zaawansowanych amatorów "białego szaleństwa" (no może poza kieleckim "Telegrafem") ale idealne do jazdy rekreacyjnej i tzw. "rozjeżdżenia się" przed wyprawą w wyższe góry w kraju i za granicą. Wszystkie stoki w razie braku naturalnego mają urządzenia do wytworzenia sztucznego śniegu, są przygotowywane ratrakami a po zachodzie Słońca można na nich jeździć przy sztucznym oświetleniu. Świętokrzyskie trasy zjazdowe mają jeszcze jeden bardzo ważny walor, a jest nim bliskość aglomeracji Warszawy i Łodzi.
Poniższy tekst nie należy traktować jako ranking dostępnych obiektów (choć jako wytrawny narciarz mam swoje ulubione typy), lecz jedynie jako przedstawienie tego, na co można liczyć w regionie.
Przegląd zacznę od Kielc, gdzie zaawansowani narciarze i snowboardziści mogą pojeździć na trudnej, porównywanej często z zakopiańskim Nosalem (przynajmniej w górnej części) trasie na stoku góry "Telegraf" (409 m n.p.m.). To 500 metrowy zjazd przy 90. metrowej różnicy poziomów.
Zdecydowanie łatwiejsze trasy, długości 500m i różnicy wysokości wynoszącej 60 metrów, czekają na stoku góry "Pierścienica", na tzw. stadionie. To stok szeroki, w miarę bezpieczny.
Do Tumlina - Podgrodu najbliżej mają mieszkańcy Łodzi czy Piotrkowa Trybunalskiego. Czeka tam na nich 500 metrowa trudniejsza i 300 metrowa zdecydowanie łatwiejsza trasa zjazdowa, na które dostać się można korzystając z dwóch wyciągów orczykowych.
W Krajnie - Zagórzu, niemal u stóp Łysicy, pojeździć można na najdłuższej trasie zjazdowej w regionie. To blisko 800 metrów zjazdu, przy 90. metrowej różnicy wysokości między dolną a górną stacją wyciągu. Dodatkową atrakcją tego stoku są niezapomniane widoki na Dolinę Wilkowską i nieodległy, najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich, Łysicę.
Kilka kilometrów na północ, tuż przy wjeździe do Bodzentyna, na stoku Góry Miejskiej, usytuowany został wyciąg "Baba Jaga" z szeroką, bezpieczną, blisko 700. metrową trasą zjazdową (przy 90. metrach różnicy wysokości). Amatorów "białego szaleństwa" na poziom górnej stacji wywozi wyciąg orczykowy o przepustowości 600 osób/godzinę.
Cztery wyciągi i trasy o różnej skali trudności oraz długości (najdłuższy 450. metrowy przy 70. metrach różnicy wysokości) zachęcają do odwiedzenia Niestachowa. To tam, na stoku góry "Otrocz" (372 m n.p.m.) ulokował się jeden z najmłodszych w regionie ośrodków narciarskich.
Wreszcie na miłośników "białego szaleństwa" w Bałtowie czekają dwie trasy zjazdowe (blisko 600. metrowa łatwiejsza i 350. metrowa trudniejsza, o 60. metrach różnicy poziomów). Do ich dyspozycji są dwa nowoczesne wyciągi orczykowe.
Przy wspomnianych stokach funkcjonują bezpłatne parkingi (z wyjątkiem Bałtowa), punkty gastronomiczne oraz wypożyczalne sprzętu. Wyciągi czynne są od godziny 10. do 22, a ceny biletów jednorazowych na wyciągi wahają się od 2 do 3 zł (taniej jest w tygodniu, nieco drożej w weekendy). Warto dodać, że w kilku w/w ośrodkach skorzystać można również z pomocy instruktora. Godzina nauki jazdy na desce czy nartach to wydatek 50 zł.
Zbigniew
Piotr Kotarba
|
|