|
Grywa ze Stingiem, Bryanem Adamsem, Peterem Gabrielem, Chrisem Boti, towarzyszy z gitarą na scenie Tinie Turner czy Rodowi Stewardowi. Dominic Miller, bo o nim mowa, zagrał koncert w Kielcach.
To muzyczne wydarzenie należałoby niewątpliwie zaklasyfikować do tych z tzw. wysokiej półki. Po koncertach, mających miejsce w mieście nad Silnicą i Dąbrówką w kilku ostatnich latach, m.in. Erica Marienthala, Lury, Omara Sosy czy polskich muzyków Włodka Pawlika, Leszka Możdżera. Stanisława Soyki, Artura Dutkiewicza, wokalistki Grażyny Auguścik, Doroty Miśkiewicz i innych (wszystkich nie jestem w stanie wymienić, a ci których pominąłem niech brak wzmianki na swój temat wezmą na karb braku lecytyny w moim organiźmie) przyszedł czas na Dominica Millera, gitarzystę grającego m.in. ze Stingiem, Philem Collinsem, Chrisem Boti i innymi znanymi muzykami.
Na gościnnej scenie Domu Środowisk Twórczych „Pałacyk Zielińskiego”, za sprawą Ryszarda Pomorskiego, jego dyrektora, kielczanie i nie tylko (bo na ten koncert ciżba tłumnie „waliła” z Warszawy, Łodzi, Krakowa i Republiki Czeskiej – nawet) mieli okazję wysłuchać kwartetu znakomitych muzyków w składzie: Mike Lindup - instr. klawiszowe, śpiew, Guy Pratt – bas,
Rhani Krija - instr. perkusyjne i lider, wspomniany Dominic Miller – gitary akustyczna i elektryczna.
A ze sceny popłynęły dźwięki z jego najnowszej płyty zatytułowanej „November” (koncert ten był jednym z czterech w naszym kraju i zarazem częścią europejskiej trasy promującej to wydawnictwo) i kilku starszych krążków.
Żywiołowa, spontaniczna reakcja publiczności sprawiła, że mimo zaplanowanych 90. minut koncertu, muzycy dorzucili coś na bis, a na bis bisów pięknie zagrali „Shape of my heart” Stinga (kompozytorem tego utworu jest właśnie wymieniany wielokroć Dominic Miller).
Na koniec pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Po raz kolejny w Kielcach odbyła się impreza ze znakiem najwyższej jakości „Q”. A jej organizatorzy udowodnili, że móc to chcieć (a nie odwrotnie).
Osobiście czekam więc na kolejne muzyczne wydarzenie, jakim niewątpliwie mógłby być koncert Marcina Nowakowskiego (znakomitego polskiego saksofonisty młodego pokolenia), którego ostatnia płyta (nagrana w USA, w studiu Jeffa Lorbera i przy jego wsparciu, a także doskonałych amerykańskich muzyków sesyjnych) zatytułowana „Better days” zdobyła już w Polsce status złotej płyty i zbliża się do platyny.
Zainteresowanych szczegółami na ten temat zapraszam do kontaktu z Naszą redakcją.
Zbigniew
Piotr Kotarba
|
|