<< strona główna

archiwum >> 

  
 

„Holender” z Krasocina

06.06.2010r.


To najbardziej rozpoznawalny obiekt przy drodze z Kielc do Częstochowy. Jego wygląd raczej odstrasza i nie zachęca do zwiedzania. A szkoda, bo to jeden z nielicznych takich obiektów architektonicznych i zarazem niemy świadek historii w naszym regionie.

Wiatrak widoczny jest z daleka, bo stoi na niewielkim wzniesieniu, przy skrzyżowaniu dróg: tej głównej nr 786 wiodącej z Kielc do Częstochowy (ok. 12 km od centrum Włoszczowy) i z Krasocina do Oleszna. 
Trudno jednoznacznie określić datę powstania tego obiektu. Bowiem źródła podają różne daty i okresy, w których wiatrak został wybudowany. Jedne informują, że wybudowany został na planie koła na wzór holenderski z kamienia i przykryty drewnianym gontowym dachem na przełomie XIX i XX wieku. W okresie I wojny światowej żołnierze armii austriackiej i rosyjskiej wykorzystywali go jako punkt obserwacyjny. Podobnie było w czasie II wojny światowej. Tuż przed jej zakończeniem, w 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej usiłowali wiatrak zburzyć, ale ta sztuka na szczęście się im nie udała.
W innym dokumencie czyli kronice Krasocina, pieczołowicie przechowywanej w jednostce Ochotniczej Straży Pożarnej, możemy przeczytać, że wiatrak wybudował w 1920 roku Paweł Młynarski, właściciel nieodległych młynów wodnych. Przez lata spełniał swoją podstawową rolę czyli mełł zboże na mąkę. Ocalał z pożogi wojennej i po jego odbudowie, w 1978 roku otworzono w nim z inicjatywy pochodzącego z Borowca/k Krasocina poety i społecznika Feliksa Raka, „Muzeum Chleba”. Gromadził w nim wszystkie eksponaty związane z powstawaniem chleba, od momentu zasiewu zboża, przez produkcję mąki aż po wypiek chleba.

Niestety od paru lat wiatrak niszczeje. Powyrywane okna i dziurawy dach, a nade wszystko brak skrzydeł mechanizmu wiatraka, raczej nie zachęcają do zwiedzania tego obiektu. Mimo to „turyści” i nie tylko, wspomniany obiekt odwiedzają, czego niemym świadkiem są sterty śmieci czy napisy na ścianach. Niektórzy z nich zrobili sobie nawet przydrożną latrynę, o czym przekonuje charakterystyczny zapach i widok odchodów (w przeważającej ilości zapewne ludzkich). A szkoda, bo obiekt jest ciekawy, przyciągający wzrok i z powodzeniem mógłby stać się kolejną atrakcją turystyczną naszego regionu.

      Zbigniew Piotr Kotarba

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone 2002