|
W Filharmonii Lubelskiej wystąpiła Małgorzata Walewska, gwiazda, której głos urzeka widownię wielu renomowanych scen operowych na całym świecie, m.in. Metropolitan Opera w Nowym Jorku czy Covent Garden w Londynie. Towarzyszyli jej m.in. Robert Grudzień, organy i fortepian, Anna Faber, harfa, Luiza Figiel, flet i instrumenty perkusyjne oraz Jerzy Zelnik, recytacje.
Na wiele tygodni wcześniej była zapowiadana jako wydarzenie artystyczne. Mowa o „Gali Karnawałowej” w Filharmonii Lubelskiej, której gwiazdą była Małgorzata Walewska, mezzosopran - znakomita artystka, znana z wielu renomowanych scen operowych na całym świecie. Publiczność, która w minioną sobotę przyszła na koncert mogła czuć się w pełni usatysfakcjonowana. Doskonały głos artystki, wspieranej przez dźwięki wydobywane z organów i fortepianu przez towarzyszącego jej Grzegorza Grudnia, wpieranego przez harfistkę Annę Faber i multiflecistkę Luizę Figiel, nie pierwszy raz urzekły lublinian. Licznie zgromadzona na widowni i na balkonach publiczność aplauzem potwierdziła, że artyści doskonale porywają do wzniosłych uczuć poważnym repertuarem, jak i wprawiają w szampański humor znanymi muzycznymi utworami o lżejszej tematyce. Ze sceny przypomnieli o staropolskiej tradycji kolędowania w karnawale, dlatego w programie koncertu znalazły się znane i lubiane kolędy: „Gdy śliczna Panna”, „Cicha noc” czy „Z narodzenia Pana”. Małgorzata Walewska promowała też swoją najnowszą płytę, zawierającą kolędy. W pierwszej części nie mogło zabraknąć także utworów z płyty „Farny”, nagranej wspólnie z Robertem Grudniem, dla których impulsem do zrealizowania tego projektu był pierwszy wspólny koncert w Lublinie, w kościele p.w. św. Rodziny. Robert Grudzień, solista Filharmonii Lubelskiej majestatycznym wykonaniem takich utworów jak, m. in. „Bolero” Maurice Ravela przypomniał prawdziwość słów znakomitego austriackiego kompozytora urodzonego w Salzburgu, Wolfganga Amadeusza Mozarta, który twierdził, że organy są królewskim instrumentem. W sobotnim koncercie ich brzmieniem oddał również standardy muzyki filmowej, jak „Alma Mater”, „Dove Vai” czy wciąż lubiane i zapadające w pamięć utwory klasyka filmowej kompozycji, Ennio Morricone.

W drugiej części koncertu powiew beztroskiego karnawału wniósł „Walc Embarras”, nie tylko niezrównanie odśpiewany przez Małgorzatę Walewską, ale również wytańczony w parze z Jerzym Zelnikiem. W nastrój wpisywał się także wyjątkowy humor niezapomnianego odtwórcy roli króla Zygmunta Augusta, młodemu pokoleniu bardziej znanego jako Jan Podhorecki z serialu „Rezydencja”. W karnawałowym koncercie wcielił się w rolę mężczyzny na wiele sposobów wyznającego uczucie swej wybrance. Na lubelskiej scenie tą wybranką była oczywiście Małgorzata Walewska, która z wdziękiem przyjęła nawet sarkastyczne strofy wiersza „Ze złości”, autorstwa Władysława Broniewskiego. Karnawałowy program przypadł do gustu lublinianom, czego dowodem były długie owacje na stojąco. – Cieszę się, że ponownie zostałam zaproszona do Lublina i mogłam wystąpić przed państwem – powiedziała Małgorzata Walewska, dziękując za wyrazy uznania. Dowodem podziękowania ze strony dyrekcji Filharmonii Lubelskiej były kwiaty i cukierki. Słodkościami gwiazda światowych scen podzieliła się z fanami, z wdziękiem rozrzucając je w kierunku widowni. Po koncercie z gwiazdą można było spotkać się m.in. w foyer, gdzie ponad godzinę podpisywała swoją najnowszą płytę. Organizatorem koncertu była Filharmonia Lubelska i Jan Sęk, dyrektor tej instytucji, a producentem, Robert Grudzień. Foto: Kamila Wrzesińska PS. W przygotowaniu materiału korzystałem z tekstu autorstwa Kamili Wrzesińskiej.

|