|
Po 10 latach na szlak powróciła starachowicka wąskotorówka.
W ten oto sposób, dzięki uporowi wielu osób z Fundacji Polskich
Kolei Wąskotorowych, przywrócony do życia został zabytek
techniki, a regionowi przybyła kolejna atrakcja turystyczna.
Historia wąskich szyn w Starachowicach nieodłącznie wiąże się
z miejscowymi zakładami przemysłowymi, wchodzącymi w skład
tworzonego w okresie międzywojennym Centralnego Okręgu Przemysłowego.
Wtedy też powstała kilkudziesięciokilometrowa "pajęczyna"
wąskich torów. Ba, powołując się na Zarządzenie Prezydenta
RP z 1923 roku opublikowane w Dzienniku Ustaw nr 135 należy
stwierdzić, że był także pomysł wybudowania linii do Solca
nad Wisłą. To nie powinno dziwić, bowiem należy przypomnieć,
że lata dwudziestolecia międzywojennego to dynamiczny okres
rozwoju tego typu transportu na obszarach całej Polski.
Jednak plan budowy tak długiej linii kolejowej się nie powiódł.
Dopiero po II wojnie światowej, wykorzystując istniejący
odcinek do Lubieni, wybudowano jego przedłużenie do Iłży. W
sumie w 1950 roku długość tej linii kolejowej wyniosła 20
kilometrów.
Przez ponad trzydzieści lat kursowały na niej składy towarowe
dowożące wapień z pobliskich wapienników, drewno i rudę żelaza.
Sporym zainteresowaniem cieszyły się także kursy osobowe
wykorzystywane przez mieszkańców okolicznych miejscowości na
dojazdy do pracy do Starachowic.
We wrześniu 1986 roku ze względów ekonomicznych ruch pasażerski
zamknięto, pozostawiając jedynie ofertę przejazdów
turystycznych - czarterowych. Siedem lat później kolej wpisano
do rejestru zabytków, a w roku następnym definitywnie jej
eksploatację zakończono. W 1996 roku całość taboru wywieziono
do Jędrzejowa. Na kilka lat wąskotorówka przeszła w stadium
hibernacji.
Dopiero dzięki uporowi wolontariuszy z Fundacji Polskich Kolei Wąskotorowych,
która za główny cel postawiła sobie przywrócenie do życia
tych kolei w całej Polsce w marcu 2001 roku podpisano list
intencyjny z władzami Starostwa w Starachowicach. Określał on
zakres działań zmierzających do reaktywowania kolei łączącej
Starachowice z Iłżą. Tak więc formalnie można było rozpocząć
stosowne prace naprawcze.
A roboty było huk. Porozkradane szyny niemal na całej długości
trzeba było uzupełnić, zarośnięty roślinnością nasyp
wykarczować i naprawić infrastrukturę (rozjazdy, bocznice,
mijanki, zwrotnice, oznakowanie itp.).
Przez kilkanaście miesięcy członkowie Fundacji i wolontariusze,
nie szczędząc sił i środków, ciężko pracowali. Ich wysiłek
nie poszedł na marne.
8 maja br. starachowicka wąskotorówka ruszyła na szlak. Do
lokomotywy Wls - 75 podpięto dwa wagony "letniaki" oraz
skład roboczy. Ale na regularne jazdy trzeba było jeszcze
poczekać niespełna dwa tygodnie.
W niedzielę 27 maja, w strugach deszczu kolej już bez przeszkód
ruszyła na swój krótki 6 kilometrowy odcinek. Na razie tylko w
soboty i niedziele do Lipia składy kursować będą co półtorej
godziny. W planach przedłużenie trasy do Iłży.
Zbigniew
Piotr Kotarba
|
|