<< strona główna

 

Ludzie znani i nieznani

Andrzej Kozłowski

 

Imię i nazwisko: Andrzej Kozłowski
Rok i miejsce urodzenia: 1953, Sienno k/Iłży
Znak zodiaku: Wodnik
Stan cywilny: żonaty
Wykształcenie: średnie techniczne
Zawody obecnie wykonywane: mistrz
Przebieg pracy zawodowej: od 1973 roku praca w ZM "MESKO" S.A. w Skarżysku Kamiennej na stanowisku: monter aparatury niekatologowanej, kontroler jakości, mechanik obsługi wydziałów, kierownik wypożyczalni, ustawiacz linii automatycznych, monter urządzeń chłodniczych, konserwator urządzeń elektroenergetycznych, starszy mistrz wydziału
Przynależność partyjna: bezpartyjny
Jak zarobiłeś pierwsze pieniądze: zbierałem złom metalowy
Preferencje kulinarne: zalewajka, gulasz z ziemniakami
Hobby: rzeźbiarstwo, twórczość ludowa
Samochód (inny pojazd), którym jeżdżę: tani pojazd samochodowy i rower
Ulubiony bohater literacki (filmowy): hrabia Monte Christo
Co zabrałbyś ze sobą na bezludną wyspę: narzędzia rzeźbiarskie i materiały malarskie oraz książki do czytania
Moja największa zaleta: Pracowitość, uczciwość, dążenie do celu
Moja największa wada: łatwowierność

 Wiele lat temu, podczas pracy w jednej z lokalnych gazet, miałem okazję poznać naszego bohatera. Skromny, trochę może nieśmiały, z wielką pasją opowiadał o swojej "miłości": rzeźbie. Pamiętam dobrze jego słowa: "to prace tworzone rękami najlepiej charakteryzują ich właściciela". Niezwykle cenne w swojej prostocie stwierdzenie, ale jak głębokie i prawdziwe. Nie podejmuje się oceniać prac pana Andrzeja, bo się na tym nie znam. Ale wielokrotnie byłem świadkiem, jak wzbudzały zachwyt wśród uczestników wystaw, prezentacji czy chociażby rozlicznych jarmarków sztuki ludowej. Ostatnio dłuższą rozmowę odbyliśmy w Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni, gdzie w jej trakcie z lipowego drewna "wyczarowywał" swoją specjalność: czarownicę. Tak, tak, bowiem ta "dama" spod Łysicy jest specjalnością pana Andrzeja. A przy okazji swoją pasją "zaraża" gromadkę dzieciaków, prowadząc nieodpłatnie zajęcia rzeźby w lokalnym centrum kultury. Wychował już sobie kilku następców, którzy pilnie zgłębiają tajniki sztuki w liceach plastycznych w Radomiu i Kielcach.

Zbigniew Piotr Kotarba

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone 2002